recollections blog

Twój nowy blog

1 komentarz

wszystkiego najlepszego
:(

Wakcje się juz powoli kończą. A ja ciagle się zastanawiam, czy mam dalej coś tutaj pisać. To zastanawiać się bedę później.

No cóz, teoretycznie moje marzenie, a raczej lękprzed zostaniem na lodzie się zakończył bo dostałam się do liceum do którego chciałam. Czy to dobrze, czy źle, okaże sie dopiero pierwszego września. Ciągle dręczą mnie myśli na ten temat. I chyba przez to żyję w lekkim stresie…

Jak co roku byłam na obozie i niestety ubolewam, że się już skończył. Jakoś mimo, że moje cialo tam nie odpoczelo dusza na pewno tak. Choć przez chwile myslałam, że moj zwiazek wisi na wlosku wszystko się jednak dobrze skończyło. Może teraz jest i nawet lepiej?

Wydaje mi się, że jak zacznę nową szkołę to będę mogła zacząć choć część nowego życia.

Oby tak było

KCM

kochan

1 komentarz

dostałam się

i to tyle

nic mi nie wychodzi… ale to nic… I ciągle popadam coraz głębiej i brne w to bez przerwy. PAtrze na swoją banalność i głupio mi się robi za swoją przeszłość. ZA dwa miesiace przeczytam to i stwierdze, że to kompletna besnadzieja. Dlaczego ja już nie potrafię się cieszyć? To jest dla mnie męczące. Choćby nie wiem jak dobrze było nie potrafie. I w czym tkwi problem? Tak na prawdę nie wiem.

Na chwilę odzyskałam spokój na malutką chwilę… ale było mi wtedy dobrze. Dobrze przy M. w jego domu. Czy tak kiedyś już będzie?

a R. jest dla mnei jak ojciec. I tak go traktuje… hmmm. Nie wiem tak..

i mam ochote robić ciągle to samo.

1 komentarz

dużo problemów… dużo dużo…

Kontuzję mam. Moje kontakty międzyludzkie hmm.. no cóż… no właśnie…

weekend

3 komentarzy

Jest mi tu źle. Źle samej. Męczę się i jestem jak zamknięta w klatce. Dlaczego robie to czego nie chce, denerwuje sie ze ktos odemnie ciągle cos chce. Nie mam dłużej siły robić coś dla kogoś, bo tak mu sie podoba. Paranoja

Weekend był piękny.

Bo była to jedność. ot i właśnie sedno sprawy.

* * *

Brak komentarzy

Cicho, smutno, kurz w kątach, i trochę pajęczyn.

Tak dobrze, że Ciebie mam.

Nie mogę sobie znaleźć miejsca.

I cichutko …

… pomocy.

no …

1 komentarz

i ehh…. dlaczego to powraca?

NIech to sie odemnie odczepi… bo ja nie chce dalej …
to jest choroba? Nie wiem.

i o… tyle

Sylwester mój był…. całkiem całkiem. POczątkowo mielismy mieć pokaz wieczorem w jakimś hotelu, ale nie wyszło. Dzień wcześńiej dowiedzielismy się, że mamy pokaz w TV o 5:30 (rano) trzeba tam bylo być, ażeby sie wykopać z warszawy trzeba było wstać conajmniej o 3 rano :/ . PO pokazie tak kombinowaliśmy… czy na jakąś impreze czt posiedzimy w domu. W gruncie rzeczy nei wykombinowalismy nic, i poszliśmy do kina . POdczas filmu zadzwonił do mnie telefon i zapytali sie czy bysmy nei dali tego dnia ( Sylwestra) pokazu w… … bardzo drogim, ekskluzywnym hotelu , którego nazwy eni będę mówić. No doba to ok. A więc Tqańczyliśmy dosyć dużo a nawet bardzo duzó co bło męczące, póxniej jednak mogliśmy się „bawić z goścmi” . No i wróciłam do domu o 6 rano wypasioną taksówką tego hotelu. I bola mnie stopy od tańca tego „pokazowego” i normalnego.

Ale nie wiem czemu… dziwnie sie czuje. Ale nie dopuszczam do siebie mysli, że może do mnie powrócić

Happy new rok:*

Tak sie zastanawiam…. po co ja się wogóle przejmuje? Hmm… rodzice sie kiedyś przyzwyczają, że będę chodzic do Królówki albo Baczyńskiego… bo do Kochana to sie chyba nie dostane… PRzyzwyczają się na pewno… Muszę przestać sięprzejmować. Ale to przecież nie jest takie łatwe. Pozostaje mi robić swoje… czyli tańczyć. Fajnie będzie jak nam sie uda. OJ fajnie fajnie… no ale teraz to musimy tylko ostro pracować… bo to jest moja pasja … i chyba powołanie

Szampańskiego Sylwestra moi kochani:*


  • RSS